Samodzielny poród Marissy Heckel w proteście przeciwko służbie zdrowia

Marissa zdecydowała się urodzić dziecko sama w domu, bez niczyjej pomocy. Internet oszalał, gdy zamieściła w nim relację.

Marissa Heckel

Marissa Heckel swoje poprzednie dziecko urodziła 3 lata temu. Poród odbył się w szpitalu i młoda mama wspomina go bardzo źle. Dlatego swoje drugie dziecko postanowiła urodzić w domu, bez niczyjej pomocy i presji ze strony personelu.

- Mój poprzedni poród odbył się w szpitalu. Wywierano na mnie ogromną presję. Kiedy nie zgodziłam się na znieczulenie zewnątrzoponowe, lekarze każdą trudność w porodzie przypisywali tej decyzji. Zmuszano mnie do parcia w momencie, gdy nie byłam na to gotowa i czułam, że nie jest to odpowiednia chwila. Odmówiono mi wybrania pozycji. Zostałam zmuszona do porodu na plecach. Spowodowało to rozdarcie krocza drugiego stopnia. Źle przeprowadzili i całkowicie zepsuli mój poród – wspomina Marissa.

W trakcie drugiego porodu, jak sama wspomina, po czasie samotnego oczekiwania, w końcu poczuła, że nadchodzi właściwy moment. Proces przygotowywania się do głównej fazy trwał kilka godzin. Kiedy nadeszły pierwsze skurcze, mąż Marissy był obok, trzymając ją za rękę.

- Poczułam konieczność parcia. Powiedziałam mężowi, że muszę zacząć przeć i potrzebuję jego wsparcia. Usiadłam na toalecie, mój mąż bał się, że cały ten proces trwa już za długo. W końcu powiedział, że widzi główkę i boi się, że nasz syn uderzy nią w toaletę, albo wypadnie. Powiedziałam, że znów potrzebuję jego wsparcia. Wstałam z jego pomocą i poczułam ostatnie skurcze. Synek wypadł mi na ręce i był już z nami. Nigdy w życiu nie czułam się tak pełna sił i taka spełniona – opowiada Marissa Heckel.

Komentarze w Internecie są skrajnie różne: od podziwu, po przestrogę, aby nie brać przykładu z Marissy, samodzielny poród może być bowiem niebezpieczny dla zdrowia mamy i dziecka.

tw

 

Komentarze (0)

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz